Dziewczyna siedziała przy barze, pijąc bursztynowy napój. Drżącą ręką zakrywała oczy, z których leciały łzy. Dopiła ostatni łyk, zapłaciła i odeszła chwiejnym krokiem. Wsiadła do auta. Nacisnęła pedał gazu… samochód jechał coraz szybciej.
- Miała 15 lat, kiedy ją tu przywieźliśmy. – usłyszała głos. Zamknęła oczy. – Są nikłe szanse że się kiedyś jeszcze obudzi…
- Nasz szpital i tak długo nie postoi… dyrektor ściągnął zbyt wiele długów. Zostało jej mało czasu…
- Uwierzysz, że sama prowadziła samochód… ? – Dziewczyna puściła kierownicę. Nie chciała już żyć…

Policjanci, dziennikarze, sanitariusze… Masa ludzi gromadzących się wokół wypadku…
- Zderzenie czołowe, jedna osoba martwa, druga w ciężkim stanie w szpitalu.
- Czy jest jakaś szansa że sprawca wypadku trafi do więzienia ? Kto to był ?
- Na razie walczy o życie – policjant krótko udzielił odpowiedzi. Zrezygnowani dziennikarze po zrobieniu ostatnich zdjęć, odeszli. Miejsce ucichło. Tylko ktoś postawił drewniany krzyż w tym miejscu. Żadnych kwiatów, brak bliszkich, rodziny…

Otworzyła oczy.
- A więc i tak kończę o 22, nie spotkamy się… – jakaś pielęgniarka rozmawiała przez komórkę. – Naprawdę mi przykro… to pa kochanie…
- Gdzie jestem ? – zapytała nagle dziewczyna. Kobiecie komórka wypadła z rąk.
- Obudziłaś się ! – krzyknęła z niedowierzaniem. – Panie doktorze ! – wybiegła nie udzielając odpowiedzi. Powoli, z trudem opuściła nogi z łóżka. Ledwo je czuła… usiadła. Dla niej to była tylko chwila… że to wszystko wydarzyło się wczoraj…
- Przyszedłem jak najszybciej się dało – rzekł zdyszany lekarz. Przez chwilę tylko patrzał na swoją pacjentkę. Pielęgniarka szturchnęła go łokciem.
- Ah tak… no więc jak się czujesz ?
- Dlaczego nie czuję nóg ? – zapytała niepewnie.
- Wskutek długiego czasu nieprzytomności, mogło zaniknąć tymczasowo czucie w kończynach… ale widzę, że wstałaś… po dwóch latach. Słowa powoli docierały do jej świadomości.
- Dwóch… latach ? – odparła ze strachem, powrotem upadając na poduszki. – Co się stało… – powiedziała gasnącym wzrokiem. Czarna mgła przysłoniła jej oczy…
- Słyszysz mnie…? – usłyszała jeszcze głos wołający z oddali.
Noc. Widzi siebie jadącą samochodem, gdy nagle z przodu nadjeżdża drugie auto. Jest puste. Krzyk…