will-qunia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2006

Dlaczego ja ?

1 komentarz

Dziewczyna siedziała przy barze, pijąc bursztynowy napój. Drżącą ręką zakrywała oczy, z których leciały łzy. Dopiła ostatni łyk, zapłaciła i odeszła chwiejnym krokiem. Wsiadła do auta. Nacisnęła pedał gazu… samochód jechał coraz szybciej.
- Miała 15 lat, kiedy ją tu przywieźliśmy. – usłyszała głos. Zamknęła oczy. – Są nikłe szanse że się kiedyś jeszcze obudzi…
- Nasz szpital i tak długo nie postoi… dyrektor ściągnął zbyt wiele długów. Zostało jej mało czasu…
- Uwierzysz, że sama prowadziła samochód… ? – Dziewczyna puściła kierownicę. Nie chciała już żyć…

Policjanci, dziennikarze, sanitariusze… Masa ludzi gromadzących się wokół wypadku…
- Zderzenie czołowe, jedna osoba martwa, druga w ciężkim stanie w szpitalu.
- Czy jest jakaś szansa że sprawca wypadku trafi do więzienia ? Kto to był ?
- Na razie walczy o życie – policjant krótko udzielił odpowiedzi. Zrezygnowani dziennikarze po zrobieniu ostatnich zdjęć, odeszli. Miejsce ucichło. Tylko ktoś postawił drewniany krzyż w tym miejscu. Żadnych kwiatów, brak bliszkich, rodziny…

Otworzyła oczy.
- A więc i tak kończę o 22, nie spotkamy się… – jakaś pielęgniarka rozmawiała przez komórkę. – Naprawdę mi przykro… to pa kochanie…
- Gdzie jestem ? – zapytała nagle dziewczyna. Kobiecie komórka wypadła z rąk.
- Obudziłaś się ! – krzyknęła z niedowierzaniem. – Panie doktorze ! – wybiegła nie udzielając odpowiedzi. Powoli, z trudem opuściła nogi z łóżka. Ledwo je czuła… usiadła. Dla niej to była tylko chwila… że to wszystko wydarzyło się wczoraj…
- Przyszedłem jak najszybciej się dało – rzekł zdyszany lekarz. Przez chwilę tylko patrzał na swoją pacjentkę. Pielęgniarka szturchnęła go łokciem.
- Ah tak… no więc jak się czujesz ?
- Dlaczego nie czuję nóg ? – zapytała niepewnie.
- Wskutek długiego czasu nieprzytomności, mogło zaniknąć tymczasowo czucie w kończynach… ale widzę, że wstałaś… po dwóch latach. Słowa powoli docierały do jej świadomości.
- Dwóch… latach ? – odparła ze strachem, powrotem upadając na poduszki. – Co się stało… – powiedziała gasnącym wzrokiem. Czarna mgła przysłoniła jej oczy…
- Słyszysz mnie…? – usłyszała jeszcze głos wołający z oddali.
Noc. Widzi siebie jadącą samochodem, gdy nagle z przodu nadjeżdża drugie auto. Jest puste. Krzyk…

Atak

1 komentarz

- Już czas… lecimy do Aden ! – krzyknął w pośpiechu wbiegając po schodach na wierzę. Mijając stopień po stopniu, uświadomiła sobie coś, o czym wcześniej nie pomyślała. A jak zginie ? Szybko usunęła tą możliwość zastępując ją innymi, nie mniej gorszymi. Po chwili znaleźli się na szczycie. On dmuchnął w złoty róg, po czym ona uczyniła to samo. Uwielbiała tą chwilę, ale zawsze się bała czy to na pewno zadziała. Złapali się za ręce.
- Razem ? – zapytał.
- Razem – odparła. Skoczyli w dół. Coraz szybciej zbliżali się ku ziemi. Jeden podmuch wiatru i już znajdowali się na swoich smokach.
- Ghataki, Aden… – szepnęła cicho. Zwierzę natychmiast ustawiło się w odpowiednią stronę. Już z daleka było widać ogromne miasto, i zamek z daleka przypominający głowę konia. Kiedyś koń był jednym z najszlachetniejszych zwierząt ( prócz smoków oczywiście ), lecz wyginęły one podczas wojen… Z góry widać było prześliczne krajobrazy, między innymi dlatego też uwielbiała latać. Lasy, góry, zielone łąki, stada młodych wilków… po chwili niebo przyciemniało. Już wiedziała. Zaczęło się. Runął grad. Ogromne kule roztrzaskiwały się na złotej powłoce, którą wytworzył wywern ( inaczej smok ). Byli już bardzo blisko… Usłyszeli sygnał trąbki na znak ataku. Chmara strzał runęła na atakujących zamek. Wylądowali na placu. Wywerny odfrunęły.
- Szybko, macie się stawić u króla – zawołał jeden z rycerzy.

Jak widać nowy szablon, i nowe opowiadanie. Zaczynam po raz 100 od nowa.


  • RSS