Samochód podjechał pod restaurację. Henrietta wysiadła z auta, nie zapominając o futerale od skrzypiec w którym znajdowała się broń.
- Powodzenia ! – powiedział jej jeszcze Jose przed odjazdem. Henrietta przyjrzała się budynku. Z przodu wyglądał, jak zwykła, przyzwoita restauracja… Henrietta okrążyła budowlę. Z tyłu znajdowało się wejście o którym mówił Jose. Henrietta weszła po betonowych schodkach do środka. Znajdowała się w ciemnym korytarzu. Szła do przodu, uważnie rozglądając się dookoła. Szukała metalowych drzwi… które znajdowały się na samym końcu korytarza. Przyłożyła ucho do drzwi… W środku znajduje się pięć osób… troje siedzi przy stole, a reszta stoi obok… to pestka. Henrietta wyjęła z pokrowca swój karabin. Pudełko oparła obok drzwi. Jednym kopniakiem metalowe drzwi wyleciały z zawiasów.
- Co jest do… – jeden z mężczyzn gwałtownie wstał od stołu. Rozległy się strzały. Najpierw na ziemię padło dwóch. Facet, który miał walizkę przykutą kajdankami do ręki, schował się pod stół. Po chwili rozległy się kolejne strzały. Henrietta schowała się za ścianą na korytarzu.
- Kto to jest ?!
- Nie wiem…ale rozwalcie ją !
Facet z bronią wybiegł na korytarz.
- Już jej tu nie ma… Henrietta zeskoczyła z sufitu. Rozstrzelała kolejnego. Wbiegła do pokoju.
- Zabij ją ! – rozpaczliwie wołał facet pod stołem, gdy koło niego padł ostatni ochroniarz.
- Proszę… nie zabijaj mnie ! Błagam ! Zrobię wszystko, co chcesz ! – grubas błagał cyborga.
- Walizka… oddaj mi walizkę. – powiedziała Henrietta. Mężczyzna nerwowo wyciągnął kluczyk do kajdanek z kieszeni. Zdjął kajdanki z ręki i walizki.
- Dziękuję… – odetchnął, dając jej walizkę.
- Nie masz za co… – uśmiechnęła się Henrietta strzelając mu między oczy.

*****

- Henrietta, byłaś świetna ! Pokonałaś wszystkich pięciu bez zadraśnięcia ! – chwaliła koleżankę Rico. Mnie za pierwszym razem nie wyszło tak dobrze… Trzy dziewczynki siedziały w pokoju Trieli, pijąc herbatę.
- Mnie też… zresztą same wiecie… – powiedziała Triela.
- Tylko zastanawia mnie jedno… – przerwała im rozmowę Henrietta. – Co było w tej walizce ?
- Przecież nam mówiłaś, że kody hakierskie…
- Tak powiedział mi Jose… ale walizka była zbyt ciężka na kody…