will-qunia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

Cicho zakradłam się za drzewem. Na polance, ktoś był. Mierzył łukiem wierzbę. Strzała, którą miał strzelić była zapalona. Rzuciłam się na niego, a strzała trafiła w drzewo obok. Zaczęłam go gryźć, drapać. Nie zniszczy mi schronienia !

Usłyszałam ryk pumy. Obudziłam się. Szybko podbiegłam do okna. Puma walczyła z kimś, w końcu powaliła go na ziemię. Ona go zagryzie… Szybko pobiegłam na polankę.
- Odejdź ! Meli, zostaw go !
Puma posłusznie, przestała atakować przybysza. Był to Elf. Aż tak bardzo nie ucierpiał, puma nie chciała go zabić, tylko mu przeszkodzić.
- Ahh… dzięki… już myślałem, że ten kot mnie zagryzie. Próbował wstać, lecz mu nie pozwoliłam. Mieczem, cofnęłam go do ziemi.
- Czego tu szukasz ? Dlaczego chciałeś spalić to drzewo ? Miałam nadzieję, że nie wie o istnieniu mojego domku.
- Drzewo ? Nie drzewo chciałem spalić, tylko tą ruderę która na nim jest. Widzisz… mam misję, i lepiej bym ją jak najszybciej skończył… Szukam pewnej osoby, która tam mieszka…
- Co jeszcze o niej wiesz ? Z zaciekawieniem spojrzałam na Elfa. Mimo że leżał na ziemi, ale wywnioskowałam, że jest wyższy ode mnie. Miał długie blond włosy, jak przystało na elfa, szpiczaste uszy i morskie oczy. Puma nieźle go załatwiła… podrapany był nawet na twarzy.
- Prawie nic. Wiem tylko jaką mam misję. Muszę ją… ekhm… jakby to…
- Zabić ? – spytałam.
- Nieee… muszę ją wykurzyć z domku, i ostrzec przed… a kim ty właściwie jesteś, że grozisz mi mieczem ? – zapytał, zastanawiając się, po co mi to w ogóle mówi.
- A wiesz… tak się składa, że to ja jestem właścicielką tego domku… – mieczem mocniej docisnęłam go do ziemi. Z zadowoleniem patrzyłam jak Elfowi wyłażą oczy z orbit.
- TO TY ? TO CZEMU NIC NIE MÓWIŁAŚ ?!?! – wrzasnął. Puma, która już zwinęła się w kłębek, ryknęła na przybysza jak by chciała powiedzieć… zamknij się w bardziej ostry sposób.
- Eeee… no dobrze… to co zamierzasz ze mną zrobić ? Dasz mnie pożreć temu potworowi ? Puma znowu z niesmakiem spojrzała na gościa.
- Lepiej uważaj.. ona rozumie nasz język – zaśmiałam się, i pomogłam mu wstać. – Może opowiesz mi o wszystkim w tej „ruderze” jak ty to mówisz ? Tylko jej nie podpajaj bo będzie nam za ciepło… Zrobiło mu się głupio, ale wstał i razem poszliśmy w stronę eee… umówmy się że to nie była rudera, tylko domek ;)

Pamiętnik

3 komentarzy

Otworzyłam pamiętnik na pierwszych stronach. To było bardzo dziwne… wcześniej były one puste, a teraz widać już było zapisane dwie pierwsze kartki. Pierwsza strona – Keone, Elfka. Towarzyszy jej Puma Meli. Hmmm …. No to wiem już, jak ona się nazywa… Dalej było napisane – Mieszka ona na domku na wierzbie, którą bardzo trudno odnaleźć w wielkim lesie Greengras. No to już wiem gdzie jestem… Ma ona nadzwyczajne zdolności. Doskonale włada mieczem, strzela z łuku nawet po kilka strzał, które zawsze trafiają do celu. Elfka posiada zdolność uleczana poprzez łzy osoby, które kocha. Dar ten, nazywa się Łzami Kyry – bogini życia, która w ten sposób leczyła wojowników w wojnie. Jednak, poprzez ten dar, nie może ona się sama uleczyć. Bardzo ciekawe… a co jest na drugiej stronie ?

Przełożyłam kartkę na następną stronę. Był tam tylko rysunek… obrazek mojego wisiorka…

Nagle usłyszałam ryk Pumy. Podbiegłam do okna. Na polance ujrzałam pumę otoczoną przez pięć wilków. Sama sobie nie poradzi… muszę jej pomóc !

Chwyciłam za łuk i strzały, zeskoczyłam na dół. Puma była teraz atakowana, ze wszystkich stron. Naciągnęłam na łuk trzy strzały i strzeliłam. Każda ze strzał, ugodziła jednego wilka. Pozostałe dwa, wyczuły zagrożenie. Jeden nadal walczył z pumą, a drugi popędził na mnie. Już zamierzał zaatakować – ale byłam szybsza. Wilk dostał strzałą między oczy. Puma zagryzła ostatniego wilka. Szybko podbiegłam do niej – była cała podrapana, a krew była wszędzie. Musisz odpocząć – powiedziałam, a ona jakby zrozumiała, i pobiegła kulejąc do chatki.
Kocica ułożyła się na moim łóżku. Usiadłam koło niej, a po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Nie opuszczaj mnie ! Tylko ciebie mam… – mówiłam. Nagle zdarzyło się coś… o czym jeszcze nie wiedziałam. Rany pumy, na które opadły moje łzy, zaczęły się goić. Teraz zaczęłam bardziej płakać. Ale z radości. Po pięciu minutach, puma była już zdrowa.

Imię

1 komentarz

Obudziłam się pod drzewem. Podniosłam się, i poczułam ból w czole – rana jeszcze krwawiła. Puma gdzieś znikła. Postanowiłam wrócić na wierzbę… ale tym razem chwyciłam za swój miecz. To coś, co wczoraj widziałam… tego nie da się opisać. To „coś” przypominało mi jakieś duże zwierze… nie jestem pewna… nie widziałam, było ciemno.

Po cichu, zaczęłam wdrapywać się na drzewo… ale na nim, już niczego nie było… Znalazłam się w jakimś „domku” . Było złożone z trzech pomieszczeń. Po kolei obejrzałam całe mieszkanie. Pierwszym pomieszczeniem była sypialnia. Zaraz po lewej stronie przy wejściu było łóżko zrobione z drewna, wyłożone mchem i pościelone skórami. Zaraz obok łóżka stał mały stoliczek a nad nim było małe okienko. Pokazywało ono widok na tą polankę, na której się obudziłam. Na stoliczku stała buteleczka z atramentem i kubek z piórami do pisania. Jedno pióro, leżało obok karteczki. Na karteczce widniał napis – „Keone”. W tym momencie ukazała mi się kolejna wizja. Był to pewien chłopak… chyba elf. Podszedł do mnie i łagodnie powiedział : Witaj Keone…

Myślami znalazłam się z powrotem w domku. Chyba już wiem… – pomyślałam gorączkowo. To jest mój dom. Keone to moje imię.
Weszłam do kolejnego pomieszczenia. Była to mała kuchnia. Kolejnym pokoikiem był mały składzik na broń – duży zapas strzał i skrzynka – a w niej zestaw do polerowania miecza. Wróciłam z powrotem do sypialni. Dopiero teraz zauważyłam, małe lusterko leżące na ziemi. Byłam ciekawa… ale i niepewna. Jeszcze nie wiedziałam, jak wyglądam ! Obejrzałam się w lusterku – byłam elfką. Niby było to czymś nowym, nadzwyczajnym i może magicznym – ale mnie to zasmuciło – nie wiem czemu. Poczułam zawrót w głowie – rana dawała się we znaki. Szybko przemyłam ranę. Zrobiłam to, tak jak nie pierwszy raz… Jak dziwnie jest odkrywać samą siebie…

Wizje

2 komentarzy

To było coś nadzwyczajnego… gdy zamknęłam oczy, zaczęły mi się pojawiać różne obrazy… Najpierw zobaczyłam siebie, na jakimś drzewie. Obserwowałam coś… potem zobaczyłam miecz… miecz ten leciał prosto na mnie…

Obudziłam się w tym samym miejscu na polance. Byłam cała spocona, a serce waliło mi jak młot… Puma leciutko lizała mnie po ręce, jakby chciała mnie uspokoić, a następnie zaczęła się oddalać, patrząc na mnie. Najwyraźniej chciała, żebym poszła za nią. Szybko wzięłam swoje rzeczy, i zaczęłam biec za pumą. Puma naprawdę szybko biegła – ale ja byłam tuż obok niej, i wcale się nie męczyłam… nagle zatrzymałyśmy się przed dużą wierzbą. Puma szybko wdrapała się na górę po korze drzewa. Zrobiłam to samo. To co zobaczyłam „na” drzewie, zwaliło mnie z nóg. Spadłam z drzewa i uderzyłam głową o kamień. Straciłam przytomność.

Mam już 16 lat, a tyle już przeżyłam, tyle zobaczyłam… i tyle dokonam. Wiem już o tym… a skąd ? O tym właśnie wam opowiem…

Obudziłam się na małej, zielonej polance. Pierwsze myśli były tylko szeregiem pytań, które sunęły się w nieskończoność. Kim jestem ? Gdzie jestem ? Co tu robie ? Co ta czarna puma robi koło mnie ?

Ta ostatnia myśl, poważnie mnie zastanowiła. Po mojej lewej stronie, wylegiwała się czarna puma, rozkosznie mrucząc. Wyczułam od niej wielką przyjaźń do mnie, jak by była ze mną od zawsze… Rozejrzałam się wokół. Po mojej prawej stronie leżał mały skórzany plecaczek, pewnie należący do mnie jak i cała reszta : miecz, łuk i strzały. Zajrzałam do wnętrza plecaczka. Znalazłam tam zapas żywności, parę ciuchów na zmianę i małą, czarną książeczkę. To był pamiętnik. W końcu dowiem się kim jestem ! – pomyślałam. Wzięłam książkę do ręki i otworzyłam na pierwszej stronie. Była pusta… jak i reszta białych kartek. Świetnie ! Po co mi był potrzebny pamiętnik, jak w nim nic nie pisałam ?! Ze złością rzuciłam nim o ziemię, a z niego wyleciał mały wisiorek. Szybko go podniosłam… naszyjnik przedstawiał serce rozcięte mieczem. To na pewno musi coś znaczyć… Założyłam go na szyję.

Zmiana

1 komentarz

Wielka zmiana. Od dziś piszę już inne opowiadania… przekonacie się sami, jakie.

Mistostwa

4 komentarzy

Hey ! Mogę tylko szybko coś naskrobać, bo za chwilkę lecę z mamą na mistrzostwa ! Mamy już zarezerwowany namiot koło lasu. Mam nadzieję że nie zapomniałam niczego spakować ^^


  • RSS